Formularz wyszukiwania

Miasto Stoleczne Warszawa

Dziesiatki miejsc na poranne spacery

„Kochana Pani Stefa”

  • Powiększ
  • Zwykły
  • Pomniejsz
Bookmark and Share
opublikowany: piątek, 5 października, 2012 - 23:30
zaktualizowany: piątek, 5 października, 2012 - 23:30
Fundacja im. prof. Mojżesza Schorra przygotowała reportaż o Stefanii Wilczyńskiej - najbliższej współpracownicy Janusza Korczaka, która wraz z Nim założyła Dom Sierot i, jako Naczelna Wychowawczyni, wdrażała w nim wiele autorskich metod wychowawczych.

Z Korczakiem podzieliła tragiczny los, towarzysząc dzieciom w ich ostatniej drodze. Wiele osób nie jest świadomych roli, jaką "Kochana Pani Stefa" odegrała w działalności i życiu Janusza Korczaka. Dlatego też w tym szczególnym okresie - Roku Korczakowskim - pragniemy podzielić się z Wami pierwszym w Polsce reportażem przywracającym pamięć o "Pani Stefie".

Film pt. „Kochana Pani Stefa” – realizacja Beata Biel, zdjęcia Adam Lewandowski pomysł i koordynacja projektu Grażyna Pawlak. W reportażu wykorzystano zdjęcia i materiały ze zbiorów: Fundacji im. prof. Mojżesza Schorra, Ośrodka Dokumentacji i Badań KORCZAKIANUM, Wikipedii, Das Bundesarchiv, Ghetto Fighters House. Film powstał w ramach projektu Stefania Wilczyńska – matka sierot” pod honorowym patronatem Ministra Edukacji Narodowej.

Film pt. „Kochana Pani Stefa”

O Stefanii Wilczyńskiej (1886-1942)

„Ja nie umiem ani ładnie mówić, ani dużo pisać. Potrafię tylko pracować, i to powoli, ostrożnie” – pisała o sobie Wilczyńska w liście do Rywki Zwykielskiej w 1937 roku. Wykształcona w Belgii, z perspektywą kariery, przy tym zadziwiająca skromna, oszczędna, zdyscyplinowana, nad wyraz pracowita, opuściła salony zamożnego domu rodzinnego i w 1912 roku przeniosła się do Domu Sierot, by bez reszty oddać się dzieciom, zapominając o własnych pragnieniach, z założeniem rodziny włącznie.

„Wysoka, w czarnym fartuchu, włosy ostrzyżone po męsku, zawsze uważna i czujna, nawet podczas odpoczynku pamiętała o każdym dziecku i bursiście. […] Podczas posiłków siedziała w takim miejscu, aby widzieć wszystkie dzieci i nieraz wstawała od stołu, aby pouczyć nowe dziecko, jak należy trzymać chleb w ręku, łyżkę, czym wytrzeć wylaną zupę. W nocy wstawała, by przykryć dzieci, wysadzić moczące się, dowiedzieć się, czemu któreś jęczy przez sen. […] Dom był pełen pani Stefy, czuliśmy wszędzie jej myśl, jej troskę” – wspominała po latach bursistka Ida Merżan.

Stefania Wilczyńska była autorką wielu koncepcji pedagogicznych realizowanych w Domu Sierot. Pod nieobecność Janusza Korczaka podczas pierwszej wojny światowej, w trudnych warunkach przez kilka lat samodzielnie opiekowała się dziećmi. Na jej barkach spoczął Dom Sierot także później, w czasie wojny polsko-bolszewickiej, gdy Korczak zaraził się tyfusem, oraz podczas jego kolejnych podróży. Wilczyńska nie ukrywała strachu: „Ciężko było zostać samej – (...) sto razy większa odpowiedzialność za to, aby nie popsuć tego co, co stworzył mądry nauczyciel. A potem ciężkie lata: wojna, głód, Niemcy, tyfus, świerzb, grzybek, a ja sama. Bóg mi pomógł nie rzucić tego”- pisała w 1925 r. do Fajgi Lipszyc.

Poszukując nowych możliwości rozwoju i zaangażowania w życie społeczności żydowskiej, podróżowała do Palestyny. To stamtąd, z Ein Harod, pisała swoje słynne listy o życiu w kibucu. Tęskniła za dziećmi w Domu Sierot. W maju 1939 roku powróciła z Palestyny by razem z nimi przetrwać nadchodzące straszne czasy. „Moje dzieci są w Warszawie. Tu są moje dzieci” - pisała.

6 sierpnia 1942 roku po raz ostatni towarzyszyła wychowankom – w drodze na Umschlagplatz.

„Około 10 dzieci Domu Sierot stały na chodniku uformowane w czwórki, były schludnie ubrane i nie wyglądały na wygłodzone. Ta droga od Siennej przez Leszno, Karmelicką, Dzielną, Zamenhofa do ulicy Stawki wydawała się bardzo długa (...) Korczak z dziećmi, Stefa i reszta personelu weszli na plac (...) Dzieci weszły na pochyłą rampę” – wspominał Marek Rudnicki, malarz i grafik, naoczny świadek ostatniej drogi Korczaka i Wilczyńskiej.

Razem z dziećmi zginęli w komorze gazowej w Treblince.

"Przez cały czas, przed wojną i podczas wojny, Korczak pracował razem z panią

Stefanią Wilczyńską. Współpracowali ze sobą przez całe życie. Nawet śmierć ich nie rozłączyła (...) Wszystko, co jest związane z osobą Korczaka - internat, propagowanie miłości do dzieci itd. - wszystko to jest dorobkiem obojga. Trudno określić, gdzie zaczyna się Korczak, a gdzie kończy się Wilczyńska" – napisał Emanuel Ringelblum w "Kronice getta warszawskiego".

Źródło informacji: 
Fundacja im. prof. Mojżesza Schorra